Kwiecień, pierwsza lekcja po zimie. Uczeń wyjmuje kij, robi kilka próbnych zamachów, uderza pierwsze piłki i mówi zdanie, które słyszę każdej wiosny:
„To jednak nie jest jak jazda na rowerze.”
Ma rację. Z boku wygląda to tak, jakby przerwa trwała kilka lat, a nie kilka miesięcy. A przecież w październiku wszystko jeszcze działało.
Rower ma zresztą w tym porównaniu nieuczciwą przewagę. Jadąc na rowerze, masz do zgrania kilka prostych rzeczy: pedały, kierownicę, równowagę. W swingu golfowym elementów jest dużo więcej i wszystkie muszą się spotkać w jednym ruchu. A swing to dopiero część gry. Zostaje jeszcze krótka gra, putting i decyzje na polu.
Dlaczego po zimie gra się jak po latach przerwy
Golf opiera się na wyczuciu tempa i kontaktu z piłką. Tego nie da się zapisać w notesie i odtworzyć w kwietniu. Kilka miesięcy bez kija i to wyczucie po prostu się rozjeżdża.
Efekt znasz. Pierwsze tygodnie sezonu nie służą do grania, tylko do odzyskiwania tego, co było jesienią. Pola są już otwarte, znajomi umawiają się na rundy, a Ty przez pierwszych kilka wyjść szukasz swojego swingu gdzieś między pierwszym tee a parkingiem.
Ile grać zimą, żeby nie wypaść z formy
Mniej, niż myślisz. Raz w tygodniu po godzinie wystarczy, żeby wiosną nie zaczynać od zera.
Nie potrzebujesz planu treningowego jak przed igrzyskami ani trzystu piłek z rzędu na pełnej mocy. Chodzi o to, żeby kij nie wypadł Ci z ręki na pięć miesięcy.
Ważne: żeby zimą w ogóle grać. Ważniejsze: żeby chciało Ci się wracać co tydzień.
Zimowy golf to nie zimowa siłownia
Tu większość dobrych postanowień się wykłada. Zimowy trening kojarzy się z obowiązkiem: karnet, plan, wyrzuty sumienia, gdy znowu nie poszedłeś. Do lutego zostaje z tego głównie karnet.
Dlatego proponuję coś prostszego. Kilka minut rozgrzewki, a potem graj na polu. Na symulatorze TrackMan 4 wybierasz z ponad 300 wirtualnych pól, grasz całą rundę albo jeden dołek, który zawsze psuje Ci kartę. Pięć razy z rzędu, aż przestanie.
Weź znajomych. Na jednym stanowisku zagrają cztery osoby, a płacisz za symulator, nie za osobę. Godzina na TrackMan 4 w czwórkę to 37,50 zł na głowę, czyli mniej więcej tyle, co kawa i ciastko po rundzie. Zakład o to, kto stawia, zostawiam Wam.
Zimą golf ma być przede wszystkim frajdą. Jeśli ma się kojarzyć z obowiązkiem, i tak przestaniesz przychodzić.
A jeśli chcesz zimą coś poprawić
Zima ma jedną przewagę nad sezonem: nie ma presji wyniku. Nie grasz w sobotę turnieju klubowego, więc możesz spokojnie popracować nad jedną rzeczą, która od dawna Ci przeszkadza. Jedną naraz, bo dziesięć zmian jednocześnie zamienia swing w instrukcję budowy rakiety kosmicznej.
Na lekcji na symulatorze po każdym uderzeniu widzimy dane i nagranie zamachu, więc od razu wiadomo, czy zmiana idzie w dobrą stronę. Potem przez kolejne tygodnie utrwalasz ją sam, grając swoją godzinę w tygodniu.
Gdzie zagrać w golfa zimą pod Warszawą
Symulatory konstancin.golf znajdują się w Konstancinie-Jeziornie, przy ul. Świetlicowej 7/9, z dużym bezpłatnym parkingiem. Sezon trwa od listopada do końca marca, od wtorku do niedzieli. Kije możesz wypożyczyć na miejscu, ale lepiej przynieś swoje, bo w kwietniu też będziesz grać swoimi. Zabierz obuwie na zmianę.
Jeśli wiesz już, że będziesz przychodzić regularnie, zajrzyj do pakietów i karnetów. Jeśli nie, po prostu zarezerwuj pierwszą godzinę i zobacz, jak to jest.
Zimą nie musisz trenować więcej. Wystarczy, że nie przestaniesz grać.

